moje życie jest bez sensu
1.INTERNET czesto rejestrowalem sie na roznych forach,siejąc napinke prowokacje itp.są też fora kolekcjonerskie,niestety oszukiwalem ludzi,oni mi wysylali rzeczy a ja im nie.oczernialem i wyzywalem ludzi bez podstawnie,mteraz jestem w swiecie kolekcjonerskim spalony.wkoncu administrator pewnej st
Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi. życie jest bez sensu Przez Gość życie jest bez sensu, Maj 3, 2012 w Dyskusja ogólna
Wszystko jest ciemne. Bez tonu, bez obrazu, bez sensu tylko łzy, smutek, depresja, niepokój i ból" – napisała. Przyznała, że ostatnie miesiące były dla niej bardzo trudne. Nie raz ukrywała się w łazience, by nikt nie zauważył, że płacze. "Ciągłe uczucie smutku i bólu nie znikały, a moje życie było zniszczone.
Życie jest bez sensu, świat jest bez sensu, ludzi, zwierzęta i felietoniści są bez sensu. OK, może kilka bardziej precyzyjnych przykładów, by nie było, że idę na łatwiznę, ale niech będą to przykłady pierwsze z brzegu, żeby też nie było zbyt ciężko.
Czy uważasz że życie jest bez sensu? 2012-02-14 22:06:58 Czy uważasz że to pytanie nie ma sensu 2017-02-11 11:51:29 Czy uważasz , że życie jest bez sensu ? 2011-02-15 17:09:15
nonton film danur 2 full movie lk21. Mam 19 lat. Gdy patrzę wstecz, dostrzegam pustkę. Całe moje życie do tej pory to jedno wielkie nic. Czasami próbowałam nastawić się pozytywnie do świata i ludzi, wstać prawą nogą z łóżka i cieszyć się drobiazgami, tym, że świeci słońce, że śpiewają ptaki, przerwać rutynę, zrobić coś szalonego, być bardziej spontaniczną, jednak po jakimś czasie zawsze traciłam swój zapał i wszystko wracało do 'normy'. Norma, czyli bezsensowna wegetacja. Tak, wegetacja, bo to nie jest życie. Wstaję rano i ubieram się w przygotowane wieczorem poprzedniego dnia ubrania. Już dzień wcześniej wiem, jakie założę skarpetki. Ubrałam się i idę do kuchni. Otwieram lodówkę i się nie rozglądam, bo wczoraj też już zaplanowałam, co dzisiaj zjem. Zjadłam, ubieram się i wychodzę. To tylko opis mojej corannej rutyny. Potem zwykle codziennie też jest tak samo. Moje życie nie ma dla mnie sensu. W tym roku kończę liceum. Matura. Studia? Nie mam żadnego planu na przyszłość. Nie chce mi się nawet planować. Wszystko mnie przerasta. Chciałabym być taką marionetką, którą ktoś kieruje i każdy jej ruch jest zależny od kogoś innego. Boję się, że nie poradzę sobie w życiu. Nie mam siły zmagać się z codziennością. Wszystko robię rutynowo. Nic mnie nie cieszy. Nie mam przyjaciół. Nie mam ochoty na budowanie więzi społecznych z innymi ludźmi (poza okresami, w których za wszelką cenę skupiam się na tym, że "od dzisiaj będę pozytywnie nastawiona do świata", ale one mijają), nie dbam o relacje z rodziną. Nie wiem, co będę robić po liceum, ale na niczym specjalnie mi nie zależy. Najbardziej lubię wieczorami mój pokój, blask świecy, zamknięte drzwi i święty spokój. Ale nie lubię ciszy, bo nie lubię myśleć o życiu i się nad nim zastanawiać. I tak żyję sobie z dnia na dzień. Bez celu. Bez sensu. Czasami mam tego dość. Chciałabym być kimś innym, kimś kogo wykreuję sobie w wyobraźni, kimś, kim czasem jestem, gdy próbuje pozytywnie nastawić się do świata, ale to zawsze pryska jak bańka mydlana. Pomocy! Wiem, że moje życie nie ma sensu. Nie potrafię sobie pomóc. Jak mam żyć?
bez sensu Poprawna pisownia bezsensu Niepoprawna pisownia Bez sensu powinniśmy zapisywać ROZDZIELNIE, zgodnie z regułą, że przyimki nie łączy się z rzeczownikami, przymiotnikami lub liczebnikami w wyrażeniach przyimkowych. Z uwagi na tę zasadę osobno zapisujemy również wyrażenia: bez liku, bez mała, bez reszty, bez ustanku, bez odnośnie sposobu zapisu mogą być związane z łączną pisownią przymiotnika: bezsensowny i rzeczownika bezsens. Nie należy się nią jednak sugerować i pamiętać powyższą życie jest bez sensu. Muszę coś sensu. Tu coś nie gra i dowiem się, o co chodzi.„Książka bez sensu” Alfiego Deyesa to dość nietypowa pozycja. Zobacz również - jak piszemy
#1 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 19 grudzień 2012 - 23:08 Witam Mam 26 lat praktycznie cale zycie jestem sam nigdy niebylem w prawdziwym zwiazku z dziewczyna chociaz bardzo bym chcial ale ogolnie jestem niesmialy i mam problem z tzw zagadaniem kiedys jeszcze z tym walczylem chodzilem na dyskoteki i w inne miejsca gdzie mozna poznac dziewczyne jednak bezskutecznie kilkanascie miesiecy temu cos we mnie peklo calkiem zrezygnowalem ze wszystkiego przestalem wychodzic z domu przez co stracilem kontakt ze wszystkimi sobie ze zycie ma sens tylko wtedy gdy zyje sa dla kogos... dla siebie samego to niema sensu Do góry #2 Venefica Venefica Średniozaawansowany Bywalec 224 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 19 grudzień 2012 - 23:37 Wiesz jest takie przysłowie "lepiej kochać i stracić niż nie kochać nigdy". Zapewniam Cię, że ten kto to wymyślił nie wiedział o czym mówi. Spróbuj żyć dla siebie. Właściwie to jeśli ty będziesz szczęśliwszy to i tym szczęściem możesz "zwabić" jakąś miłą maniurkę. A może Tobie się akurat poszczęści. Trzeba się przełamać. No, a teraz niech ktoś napisze coś bardziej sensownego niż ja Balladyna lubi to Do góry #3 zly Napisano 20 grudzień 2012 - 00:11 Zycie dla samego siebie nie ma najmniejszego sensu. Ja mam 25 lat, cale zycie sam, nigdy nie mialem dziewczyny, nie umiem zagadac, umialbym gdybym wygladal jak prawdziwy facet, tylko to mnie powstrzymuje. a to przysłowie nie jest głupie. Gdybym kogos kochal i byl kochany to bym przynajmniej wiedzial, ze mam szanse u jakiejs dziewczyny. Rodzina i reszta ciagle beda pocieszac, mowic, ze w koncu sie kogos znajdzie i inne rzeczy, w ktore sami nie wierza. Wiem co czujesz, bo moja sytuacja wyglada niemal identycznie, z tym, ze ty mozesz miec jakies nadzieje, bo pewnie wygladasz chociaz jak normalny facet. Sprobuj gdzies wychodzic, pewnie uda ci sie jakas poznac, z czasem nabierzesz pewnosci siebie ale musisz to cwiczyc. Do góry #4 Venefica Venefica Średniozaawansowany Bywalec 224 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 20 grudzień 2012 - 01:34 @zły zaczyna mnie intrygowac co jest nie tak z Twoim wygladem, ze tak się przejmujesz. Nie odbierz tego źle to czysta ludzka ciekawość. Do góry #5 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 20 grudzień 2012 - 12:56 a mozesz powiedziec, jak to sobie uswiadomiles,skoro nigdy z nikim nie byles i tak na dobra sprawe nie masz porownania obu stanow?Gdybysmy mieli zyc dla kogos,to moze rodzilibysmy sie od razu w parach />Ok,to glupie ale jakos nic lepszego nie przychodzi mi do daje zycie dla kogos? A jak ta osoba nagle zniknie,umrze, to co? Zalamka i z powrotem nie ma sensu?Zyje sie dla SIEBIE. Mozna Z kims, W OTOCZENIU INNYCH, ale to dalej jest zycie dla siebie. Nie jestesmy czyjąc nogą czy nosem,czescia kogos. Wiem,jak komus sie tam marzy wielka romantyczna milosc to i tak to do niego nie dotrze,bo stwierdzic ze czegos mi bardzo brakuje w zyciu nie musze tego doswiadczac jednak bylem w swoim zyciu zakochany oczywiscie bez wzajemnosci i byl to zwiazek krotkotrwaly wszystko co robi sie w zyciu robi sie w jakims celu poprostu brak milosci , rodziny mozna porownac do braku tlenu. Dlugotrwaly brak kobiety dla mezczyzny jest bardzo niszczacy mysle ze jak bym sie zakochal z wzajemnoscia to dostalem bym takiego pozytywnego kopa i zastrzyk energii ze cala depresja by przeszla i swiat nabral by kolorowych barw . Gdybysmy mieli zyc dla kogos,to moze rodzilibysmy sie od razu w parach />Mysle ze to przychodzi z wiekiem bedac mlodym czlowiekiem tudziez dzieckiem nie potrzeba bliskosci drugiej osoby patrzac na zakochane pary tez by sie chcialo do kogos przytulic itd i taka mysl bardzo doluje do pewnego czasu mozna z tym walczyc tlumaczac sobie ze jeszcze jest czas ze kiedys ten stan rzeczy sie zmieni jednak po paru latach przychodzi zrezygnowanie i myslenie po co mi te wszystkie pieniadze i to wszystko tylko dla mnie samego jak i tak to mi nie da szczescia ... Do góry #6 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 22 grudzień 2012 - 19:06 Dobrze,ze jednak nie poszlam na psychologie,bo szczerze mowiac nie wiem jakimi argumentami mialabym trafić do kogos,kto ma swoją, tak twardą wizję....To dlaczego wlasciwie sie tu zarejestrowales? Jakiej oczekujesz pomocy? Porad jak masz wyrwac laske czy jak /> ?Bo moze ja sie tu niepotrzebnie produkuje-przeciez Ty wiesz,ze szczescie w 100 proc. zagwarantuje Ci co myslisz,gdy widzisz skaczące sobie do gardeł pary /> ? Gdy slyszysz jak sie wyzywają? AAa sory zapomniałam, ze na ulicach rzadko mozna cos takiego zobaczyc,bo tylko z wielkim ćwierkaniem się obnosi i lansuje,a brudy pierze sie w zaciszu domowym. Pozniej ludzie cierpia na ten syndrom co Ty "widzialem same pary zakochane na miescie,a ja jestem sam i to przez to jestem taki nieszczesliwy". Ale ok,zalozmy ze znajdujesz te sowja ukochaną wymarzoną,zakladasz rodzine itp,a potem ona Cie zdradza,okazuje sie suką,robi co dzien klotnie o pierdoly,jest zazdrosna przesadnie i Cie ogranicza-wkalulowales to sobie w swoja wizje szczescia? A to wclae nie sa az tak rzadkie i niespotykane zjawiska. Oczywiscie zycze szczescia i trafienia w akurat tą tu tylko dlatego aby sie z kims podzielic swoimi zmartwieniami poniewaz w swiecie realnym udaje ze wszystko jest ok staram sie usmiechac i byc twardym facetem jednak w mojej glowie jest zupelnie co innego o czym niewie nikt . Ja wiem ze do szczescia brakuje mi jedynie milosci .Ale ok,zalozmy ze znajdujesz te sowja ukochaną wymarzoną,zakladasz rodzine itp,a potem ona Cie zdradza,okazuje sie suką,robi co dzien klotnie o pierdoly,jest zazdrosna przesadnie i Cie ogranicza-wkalulowales to sobie w swoja wizje szczescia? A to wclae nie sa az tak rzadkie i niespotykane zjawiska. Oczywiscie zycze szczescia i trafienia w akurat tą ze poznam taka osobe ktora bedzie mnie kochala i ja bede kochal Do góry #7 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 01 styczeń 2013 - 17:11 Nowy rok a ja sobie uswiadomilem ze jestem sam jak palec wszyscy gdzies sie bawili na sylwestra a ja siedzialem w domu koledzy ktorych mam to tylko dzwonia jak nie maja sie z kim piwa napic ;/ Kolejny rok a ja jednak w perspektywie czasu nie widze szans ze cos sie zmieni pewnie bedzie taki sam jak poprzedni coraz czesciej mysle po co mi takie nudne zycie mysle ze w taki sposob pociagne max do 30-tki. Poprostu przegralem zycie Do góry #8 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 01 styczeń 2013 - 20:29 Myślę, że sam fakt zarejestrowania się na forum to krok na przód - są tu ludzie podobni do Ciebie, samotni, smutni, którzy Cię rozumieją. Osobiście łatwiej jest mi się otworzyć przed ludźmi, których nie znam, dlatego wylanie swoich uczuć tutaj przynosi chociaż minimalną ulgę. Co do miłości - nie szukaj jej na siłę, wierzę, że przyjdzie, ale w odpowiednim czasie. Niemożliwe jest stworzenie szczęśliwego związku z kimkolwiek, jeśli nie akceptuje się swojego 'ja'. Na początku spróbuj zrobić coś dla siebie, żeby poczuć się chociaż trochę lepiej /> I oczywiście zaglądaj na forum! Użytkownik failure edytował ten post 01 styczeń 2013 - 20:29 death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #9 wersja do poprawki wersja do poprawki Nowy uczestnik Bywalec 16 postów Płeć:Nie ustawione @Przywołaj Napisano 01 styczeń 2013 - 20:38 jak ty przegrales to co ma powiedziec ja - po 30 sama i dotego zdziwaczala. Mialam kiedys dawnokogos ale jak mi na koncu powiedzial ze "nigdy nie lubil grubych dziewczyn tylko takie bardzo chude i sam sie dziwi czemu ze mna jest" to mi sie permanentnie odechcialo tego gowna - szmnie zwanego zwiazkiem dziekuje postoje Do góry #10 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 02 styczeń 2013 - 13:10 @ failure Jezeli chodzi o mnie to rowniez ciezko jest mi mowic o swoich problemach do ludzi w cztery oczy wszystko staram sie trzymac w ze moja depresja trwa juz kilka lat co do milosci to najprawdopodbniej juz nikogo nie poznam mimo ze niejestem brzydki tylko przecietny ale poprostu niemam gdzie tej osoby poznac bo wogole niechce mi sie wychodzic z domu robie to z koniecznosci np zakupy ale tak naprawde niemam gdzie isc bo chociazby pieniadze zarabiam nie wychodzac z domu ;/ @ wersja do poprawki Przykro mi ze poznalas takiego czlowieka i to pewnie przez niego masz depresje dlatego tym bardziej powinnas wziasc sie w tzw garsc i pokazac mu ze niewiedzial co traci. Użytkownik magic4744 edytował ten post 02 styczeń 2013 - 13:11 Do góry #11 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 02 styczeń 2013 - 20:23 Moze sprobuj jakiejs formy aktywnosci fizycznej? To pewnie ostatnia rzecz, na ktora masz ochote, ale wysilek fizyczny sprzyja uwalnianiu endorfin, Twoje samopoczucie na pewno sie poprawi. Poza tym to juz jakies wyjscie na swiat, oprocz wizyt w supermarkecie. Albo zacznij rozwijac swoje zainteresowania, poszukaj podobnych do siebie ludzi death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #12 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 03 styczeń 2013 - 12:42 failure dzieki ze piszesz w moim temacie Jezeli chodzi o sport to on mnie tak naprawde trzyma przy zyciu mam prywatna silownie i trenuje juz wiele lat . Podczas treningu jak i po nim naprawde zapominam o depresji jest to chwila w ktorej czuje sie bardzo dobrze Jednak najgorzej jest rano bywa ze niemam ochoty ruszac sie z lozka ;/ a w nocy niemoge usnac . Procz supermarketu i innych zakupow tak naprawde niemam gdzie wyjsc. Pozdrawiam Do góry #13 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 03 styczeń 2013 - 17:20 Np, forum jest po to, żeby wzajemnie się wspierać. Dobrze, że regularnie ćwiczysz. Nic dziwnego, że po nieprzespanej nocy nie masz ochot wstawać. Jeśli długo to trwa, spróbuj iść do lekarza, może on coś poradzi. Przede wszystkim unikaj spania w ciągu dnia. Na bezsenność najgorzej wpływa bierność - jeśli nie możesz zasnąć, wstań, zrób sobie coś do jedzenia, poczytaj książkę. Sama miałam długie epizody bezsenności, po dwutygodniowym niespaniu siedziałam całe noce na chatroulette albo czytałam, to lepsze niż leżenie w łóżku i tonięcie w negatywnych myślach. Z resztą deprywacja snu była kiedyś stosowana do leczenia depresji. Co do wychodzenia, może spróbuj iść na spacer, poznać swoje miasto? Takie przechadzki pomagają się zrelaksować, no i może będzie się lepiej spało po krótkim przewietrzeniu. death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #14 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 03 styczeń 2013 - 20:37 Wiesz chodzi o to ze ja spie czasem 9 gdodzin i niemam ochoty wstawac rano mam takiego dola ze niemam ochoty nawet sie odezwac pozniej z godziny na godziny jest coraz lepiej a wieczorem zle samopoczucie znowu powraca dlatego czasem wypije sobie 1 piwo na poprawe nastroju Do lekarza niebede szedl bo on jedyne co moze zrobic to zapisac jakies tam leki a ja na psychotropach niemam zamiaru jechac chyba ze juz bedzie ze mna naprawde zle .Najgorsze jest to ze niemam zadnego celu w zyciu praktycznie tylko egzystuje z dnia na dzien niemam zadnych planow na przyszlosc tak naprawde jest to dlugie wyczekiwanie smierci bez zadnych przyjemnosci ,jakiegokolwiek szczescia tylko chwilowe poprawy nastroju po za tym wieczne zdolowanie ;/ Do góry #15 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 03 styczeń 2013 - 20:48 Przynajmniej masz te chwilowe poprawy nastroju, to już coś. Cel sam musisz sobie ustalić, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Pomyśl, jakie masz marzenia, co chciałbyś w życiu osiągnąć. Przy samozaparciu i wierze w siebie wszystko jest możliwe. Trzeba się tylko pozbierać. A 9 godzin to dużo, spróbuj spać 7-8, może samopoczucie Ci się poprawi. Siedzenie w domu sprzyja depresji, lepiej wyjść chociaż na chwilę. death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #16 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 03 styczeń 2013 - 20:59 Wiesz w tych chwilach w ktorych czuje sie pozytywnie przez glowe przechodzi mi wiele pomyslow na przyszlosc czasem sobie cos zaplanuje ze nastepnego dnia cos zrobie jednak po obudzeniu niemam na nic ochoty i to jest takie bledne ze nie tak dawno poznalem przez internet dziewczyne troche ze soba pisalismy itd chcialem sie z nia spotkac ale on znalazla juz sobie kogos innego wiec znowu sie zdolowalem Kiedys mialem jakies marzenia jednak teraz jest mi wszystko jedno ;/ Do góry #17 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 04 styczeń 2013 - 15:43 Spróbuj trzymać się tym pozytywnych momentów. Co do znajomości, to przez internet możesz zawrzeć ich wiele, tak samo jak w realnym świecie. Skoro nie masz ochoty wychodzić, to bądź aktywny na forach, tutaj też jest wielu ludzi. Może spróbuj wrócić do tych marzeń z przeszłości, może warto je odkopać? death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #18 magic4744 magic4744 Nowy uczestnik Bywalec 18 postów @Przywołaj Napisano 13 styczeń 2013 - 16:26 Witam Nie bylo mnie tu kilka dni ale moj nastroj sie troche poprawil postanowilem wiecej spotykac sie z ludzmi. Zalozylem profil na sympatii i napisalem do wielu dziewczyn z mojej okolicy kilka odpowiedzialo i mamy kontakt poprzez gg byc moze niedlugo umowie sie z jedna na spotkanie ale troche brak mi odwagi niewiem czy sie jej spodobam oraz czy bede dobrym rozmowca dlatego musze sie do tego jeszcze troche przygotowac i nabrac zdecydowanie wiecej pewnosci siebie ;)Mam zamiar zapisac sie rowniez do klubu fittnes i realizowac wlasne marzenia jak radzila failure a moze wszystko sie ulozy bo na milosc nigdy nie jest za pozno ... Do góry #19 failure failure Nowy uczestnik Bywalec 20 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:łódzkie @Przywołaj Napisano 13 styczeń 2013 - 21:56 No widzisz, to mi się podoba Wszystkiego dobrego! death is only a chapter, so lets rip out the pages of is only a horizon. and I'm ready for sun to set. Do góry #20 DarkShadow DarkShadow Bywalec Bywalec 946 postów Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 13 styczeń 2013 - 23:34 Wiesz w tych chwilach w ktorych czuje sie pozytywnie przez glowe przechodzi mi wiele pomyslow na przyszlosc czasem sobie cos zaplanuje ze nastepnego dnia cos zrobie jednak po obudzeniu niemam na nic ochoty i to jest takie bledne ze nie tak dawno poznalem przez internet dziewczyne troche ze soba pisalismy itd chcialem sie z nia spotkac ale on znalazla juz sobie kogos innego wiec znowu sie zdolowalem /> Kiedys mialem jakies marzenia jednak teraz jest mi wszystko jedno ;/Nie wiem czemu nie trafiłem na Twój temat wcześniej. Mam dość podobne problemy, tylko że ja nawet nie skończyłem jeszcze studiów, o pracy nie mówiąc. Przez praktycznie całe życie nie gadałem z kobietami, lub tylko krótko na przykład w autobusie, albo wymiana 2 zdań w szkole. Dopiero od jakiegoś roku zaczynam to 'wszystko unormalniać'. Co oczywiście wcale nie oznacza że zaraz znajdę sobie kogoś. Ze snem też mam podobnie. Czasem nie mogę spać, ale w końcu raczej zasne, a wtedy śpie 8-10h i.. budzę się zmęczony, nic mi się nie chce. Heh, marzenia to tak naprawdę jedyne co mnie utrzymało przy życiu do dziś, rozwijanie siebie, swoich zdolności, nie dla innych, nie na pokaz, tak po prostu dla siebie i to Ci polecam. Cokolwiek lubisz, rób to. Zapisałeś się do klubu fitness i to jest krok w dobrą stronę, im więcej ludzi znasz tym większą masz szanse na poznanie jakiejś fajnej dziewczyny. Powiem Ci na swoim przykładzie:do roku 2012 znałem może z 1 dziewczynę z którą wogóle rozmawiałem regularnie tj. więcej niż raz na miesiąc, JEDNĄ! Bo siedziałem w domu i użalałem się nad sobą. Potem zacząłem spotykać się z kolegami, zdziwili się że w końcu chce się ruszyć z domu, nieważne. Poznałem przynajmniej 8 fajnych dziewczyn z którymi gada mi się fantastycznie, jedna wykazuje nawet coś więcej, może coś z tego będzie, może nie, ale w końcu zobaczyłem że da się normalnie sobie radę, każda rozmowa z kobietą doda Ci pewności siebie, zobaczysz. If somebody loved you and left you for deadYou got to hold on to your time till you breakThrough these times of trouble Do góry
!UWAGA! To jest moja opinia! Ostatnio ktoś mi powiedział, że życie jest bez sensu, ponieważ rodzisz się i później dorastasz, uczysz się i zaczynasz na siebie pracować a potem umierasz... Tak po prostu umierasz i wszystko na co pracowałeś całe swoje życie teraz jest już nie ważne. Ludzie o tobie zapominają i nawet nie wiesz co będzie działo się później. Nie wiesz czy twoje dzieci (jeżeli będziesz je mieć) będą cię potrzebować a ty nie będziesz mógł im pomóc. Nie wiesz nic, nie jesteś pewny jutra, nie wiesz kiedy nadejdzie twój czas... To dołujące, prawda? Może teraz myślicie, że też tak uważam ale to jest nieprawda! Chcę udowodnić swoją rację. Zaczynamy 3,2,1 START! Moim zdaniem życie ma wielki sens, ponieważ wtedy możemy udowodnić na co nas stać, możemy komuś pomóc lub zostawić coś po sobie. Może życie jest kruche i krótkie oraz można łatwo je stracić ale w tym czasie możemy coś osiągnąć. Szara rzeczywistość szkoła, dom lub praca, dom i tak w kółko to najgorsze chwile człowieka no i występują one zawsze u każdego , więc tego nie zmienimy ale możemy zmienić to w naszym życiu jeśli tylko chcemy. Życie ma wiele zalet tylko są one ukryte pod wieloma postaciami np. w zwykłym obiedzie z rodziną lub spotkaniem z przyjaciółmi. Mamy tyle możliwości możemy się rozwijać fizycznie a także nawet psychicznie. Możemy wybierać nasze wykształcenie, pracę, dom i decydujemy o tym z kim utrzymujemy kontakt a z kim nie. Życie oferuje wiele propozycji tylko my często tego nie przyjmujemy do świadomości lub boimy się próbować nowych rzeczy. Jesteśmy często ślepi na propozycję od naszego losu. Ale halo! Przecież nie jesteśmy na świecie sami, prawda? O tym też warto wspomnieć ;-) Każdy ma rodzinę, przyjaciół może nawet partnera a oni mobilizują nas do działania, bo jesteśmy dla nich ważni. Właśnie! Jesteśmy dla kogoś ważni, więc nie musimy się bać, że zostaniemy zapomniani. Mimo, że nas już nie będzie to i tak będziemy żyli nadal w sercach i wspomnieniach naszych bliskich. Po co jest praca i szkoła skoro to na co za życia pracujemy się skończy i nic z tego nie zostanie? Po co się w ogóle starać? To pytanie bardzo przypomina mi człowieka, który podsunął mi ten temat ;-) Mianowicie odpowiedź jest bardzo prosta :-) Pracujemy nie tylko dla siebie lecz także dla innych, więc jeśli nas nie będzie to ludzie, którzy tu zostali będą mogli korzystać z naszej pracy np. zostawiamy pieniądze, pamiątki (chyba najważniejsze na świecie, które są czasami nawet w rodzinie od pokoleń), meble może nawet i mieszkania lub domy dając tym samym szansę naszym bliskim na lepsze życie w przyszłości. Wszystko co robimy prowadzi nas dokądś. Jeśli jesteś piosenkarzem lub aktorem to twoje produkcje zostają dla przyszłych pokoleń, obrazy to samo, ponieważ ktoś kiedyś może polubić coś co teraz nikt nie docenia. Żyjesz nie tylko dla siebie lecz także dla innych ;-) Życie dołuję nas tym, że tak krótko trwa. Można czasami odnieść wrażenie, że życie jest za krótkie i nie zdążymy nic zrobić ale to my tak myślimy i nie musi tak być... Powinniśmy przynajmniej na jeden dzień zostać takimi optymistami, ponieważ to super przeżycie :-) Ważne jest także znaleźć w życiu pasję, hobby lub zainteresowanie, ponieważ wtedy życie wydaje się lepsze i się rozwijamy a to daje nam jakieś możliwości. Nie zrobimy wszystkiego co się da w życiu, ponieważ to praktycznie nie możliwe. Powinniśmy wszyscy usiąść sobie wygodnie z kartką lub jakimś zeszytem w ręku i długopisem i zapisać wszystko to co chcemy zrobić w naszym życiu zanim zabraknie nam czasu. Trzeba brać życie całymi garściami i nie przejmować się tym, że coś nie wyjdzie. Skoro narzekamy na to, że jest nudno (nie mówię, że wszyscy, ponieważ niektórym odpowiada takie spokojne, monotonne życie bez większych niespodzianek) to powinniśmy coś zmienić, prawda? Spróbować czegoś nowego lub gdzieś wyjechać, zająć się czymś nowym, poszukać jakiegoś hobby lub zainteresowania. Jeśli nie wiemy czego od życia oczekujemy to nie powinniśmy narzekać, bo to my nim kierujemy i jeśli nam się coś nie podoba to my to coś powinniśmy zmienić. Nie oczekujmy, że coś zrobi się samo.
„Życie jest bez sensu. Lepiej umrzeć, aniżeli żyć. Codzienność to ocean absurdu, który ogarnia i podtapia ”. To wielka sprawa w pewnym momencie życia dojść do takich wniosków i odważnie je wyrazić przed samym sobą. Wielu ludzi nie ma odwagi wypowiedzieć tej trudnej prawdy, która przeszywa do granic wszelkich możliwości. Tragizm wielu ludzkich dróg polega na uporczywym nazywaniu „bez-sensu” „sensem”. A już niektóre sztuczne opowieści o rzekomo „pięknym życiu” mogą wywołać co najwyżej uśmiech politowania i szczere współczucie… W sumie sprawa jest bardzo trudna. Nazwanie swego życia „bezsensownym” jest równoznaczne z jego zakwestionowaniem. Kolejne godziny, dni, lata przeobrażają się w śmieci do wyrzucenia na śmietnik. To zbyt wielka próba. Dlatego częstym rozwiązaniem jest nazwaniem „absurdu” „sensem” i w ten sposób można jakoś dalej ciągnąć. Ale niestety jest to rozwiązanie bardzo powierzchowne. Pod maskującą warstwą iluzji, z głębi duszy wydobywa się bolesne „moje życie jest bez sensu”. Sposobem na neutralizację tego bólu staje się krytyka innych, wieloraki pęd oraz paniczne zagłuszanie głosu sumienia. Ale opary przeżywanego „psychiatryka” dokuczliwie wciąż dają o sobie znać. Największą tragedią będzie jednak stanięcie „twarzą w twarz” wobec prawdy swego życia w momencie śmierci. Nie-uzdrowiony trąd dopadnie z całą siłą… Dlatego lepiej za całą absurdalność swego życia wziąć się już na ziemi. Ale od razu doprecyzujmy, że nie chodzi tutaj o popadnięcie w jakąś formę nihilizmu. Nihilizm charakteryzuje się trwałym przypisaniem życiu kategorii „nihil-nicość”. Wszystko jest pustym przemijaniem, pozbawionym jakiejkolwiek wartościowej głębi. W takiej nihilistycznej logice, człowiek nie powinien niczego szukać, bo i tak nic na pewno nie znajdzie. Na tej drodze pojawia się szczere wyznanie „życie jest trądem” i na tym koniec. Nie ma próby wyjścia z tej choroby. Plusem jest tutaj brak „słodkich formułek”, ale całość rzecz biorąc jest „absurdem do potęgi n-tej”. Warto zainspirować się pewnym przełomowym epizodem, jaki miał często miejsce w życiu wielu ludzi, którzy zostali pustelnikami. Właściwie u początków pustelniczego ruchu, to była cała potężna fala specyficznego zestawienia. Jakiego? To zestawienie można krótko wyrazić słowami: absurd-sens. Precyzyjnie mówiąc, niektórzy ludzie w pewnym momencie swego życia dochodzili do wniosku, że ich życie przypomina trwanie w trądzie bezsensu. Odważnie i bezkompromisowo mieli odwagę rzeczy nazwać po imieniu. Ale pierwszy człon zestawienia „absurd” był jedynie przygotowaniem do podjęcia drugiego etapu pt. „sens”. W ten sposób następowało porzucenie dotychczasowego sposobu życia i przejście do nowego. Dokonywało się to i nieustannie dokonuje w dwóch etapach. Najpierw jest ufne zwrócenie się do Jezusa ze słowami: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (Łk 5, 12). Ta rozbrajająca i pokorna prośba zawsze porusza Boże Serce i Jezus przychodzi z darem uzdrowienia z trądu dotychczasowych absurdalności. Następnie, po tym fundamentalnym uzdrowieniu, dalsze leczenie i wzrastanie dokonuje się w klimacie pustyni. Wzorcem takiej postawy jest sam Jezus Chrystus, o którym św. Łukasz pisze: „On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się” (Łk 5, 16). Dla pustelnika pustynia staje się przestrzenią całego życia. Na innych drogach powołania to tylko część. Ale istota jest wspólna dla wszystkich. Tylko ten, kto w swym życiu udaje się w miejsca pustynne i modli się, ma szansę mówić „życie ma sens” i będzie to czysta prawda, a nie kłamstwo lub naiwna iluzja. Sensowne życie jest możliwe, ale… Najpierw trzeba w pewnym momencie mieć odwagę powiedzieć „moje życie jest absurdem”. A następnie jeszcze odważniej trzeba powierzyć się Jezusowi, którego możemy spotkać najpełniej na modlitwie w miejscach pustynnych… 11 stycznia 2014 (Łk 5, 12-16)
moje życie jest bez sensu